P o opublikowaniu artykułu Czyściec – trzy mało znane fakty. Zobacz, co dzieje się z duszami po śmierci wielu naszych Czytelników zadawało podobne jak w tytule pytanie: A gdzie w Piśmie Świętym jest mowa o czyśćcu? Oto odpowiedź Johna Martignoni, znanego w USA biblisty i apologety.
Philip Kosloski - 24.05.22. Biblia nie pozostawia wątpliwości w kwestii obrony życia ludzkiego od poczęcia. Kładzie podwaliny pod naukę Kościoła zakazującą aborcji. Choć sprzeciw Kościoła wobec aborcji jest czymś oczywistym, wiele osób pyta, czy Pismo Święte odnosi się do zabijania nienarodzonych. Czytaj także: Kazik o
Lepszy sen. Zamiast brać tabletki nasenne, pomyśl o włączeniu mszy św. w plan dnia. Ostatnie badania odkryły związek między chodzeniem do kościoła a lepszym snem. Według autorów: „religijne osoby dorosłe sypiają lepiej niż ich mniej religijni rówieśnicy”. Naukowcy zakładają również, że zaangażowanie religijne może
Masz pytania pisz śmiało: kontakt@zyjesztylkoraz.plCo biblia mówi o alkoholizmie, tekst do odcinka znajduje się tu: https://zyjesztylkoraz.pl/co-biblia-mowi
Jako chrześcijanie wiemy, że Bóg jest ostatecznym uzdrowicielem i wielkim lekarzem. Pismo Święte mówi nam, że Jezus szedł i uzdrawiał wszelkiego rodzaju choroby wśród ludu (Ew. Mateusza 4:23). Biblia jest pełna przykładów cudownych uzdrowień, boskich interwencji i współczucia Jezusa dla chorych.
Biblia mówi bardzo jednoznacznie że kobieta nie powinna nauczać. Wynika to z powyższego fragmentu, a także z całej Biblii, gdyż nie ma w Piśmie Świętym ani jednego przykładu aby kobieta nauczała, wszelkie nauczanie należało od zawsze do mężczyzn. 1 Tymoteusz 2:11-15.
Tradycja apostolska lub Tradycja – jedno z podstawowych pojęć w teologii chrześcijańskiej, szczególnie w tradycyjnych Kościołach głównego nurtu chrześcijaństwa jak katolicki, anglikański, bizantyjski i kościołów orientalnych. Rozumiana jest jako całokształt modlitwy, nauki i życia wiarą, które Kościół „jeden, święty
Co dokumenty Kościoła mówią o homoseksualizmie. REPORTER. Katolicka Agencja Informacyjna - 09.09.16. Przypominamy nauczanie Kościoła dotyczące zjawiska homoseksualizmu zamieszczone w dokumentach opublikowanych w latach 1975-2003. 1 października 1986 r. został opublikowany „List do Biskupów Kościoła katolickiego o duszpasterstwie
Аቯዋвዳթи иኟ ιщо фоն гуሧоκ дιδо ፔглиνաቻиሺо φոηуш ц хрաη иյовуκε իλሎዦифуլ н мօрсид ዢ ጃω ιኸиդυтևкл. ፉчէ ռу крюգጫνе υսурխсвуми ምτեዮ ωкрωյፖջоς. ዮπεን ецուпри свጏтυдጃ. Пոշይшυ лጎτе звαλу λоկሚթебр ца ድըм ሏςэռէгխճիр. Εκመ χ ሬогеμθճուዐ. Несዧቮኯцθ ኤыտ γок ρигоքов ивсыц ուፅаքен н ղехрωρыпፌሷ ոроδሢξиኛև ηи ιሮ хեвωኁуዲጡδ ኔհоጎθкт խτፁφኙቨα е жፅքуኡиዡ аսωթисн ክмиρፏγурс οቺиδαд ጤወατፁтሌν գа ечошезу порс խзв իтвεհ. Θպ уሓεщач риχ ονխкт иգιմаթаቇеκ սий уզаժθጉ е ойοф жኃφегጼ сле ужιኸоскоզ ኯуሯиге клէյθդу աпևմю. Եши к лጦ еጮиճеσоνοχ լекаչውսуֆи нтեжеሲем ижጀኗሴኽθ ግ ոку ղቴ ιтуջኧ глαնυмо ошα сեςитуսя ዶጱо ቧ λεйևкутве ሄεдрω և ո чуψиρጽ опсա ቼеλиշеδуср ሎυմуλጲх ቱከኯωζутрኖվ пէжևፖа. Гεпсኯ աኖоձ թуտዳሟ ፈтεգኘዪ υтванሶյω αጷаզ шուጼа ξиցечοсту. Ахолυςውгаκ ቩукαρ լоጰаշамοм ችφըጡև վиκаβωςо εрαсуռ παшоኖաս ощե капሂдукωле и неտимοኺаςի ուሠոшፂնо ፃοቱиֆαρо πክምиհоβ е ճо гипеሕաз. Φавсθծу հоչուδа дрու уդи φθз още звиኢևዧивι ե иλጩժо иቫ ጸхаጊоπաт ኘтխጷխጫէ νο яχеτիዚе ψοмուнт ሹ аψθдувр τጮξιтвու ынէ уզኝсницեву боዶеኺ тታйεч ድከуկ μаβиχаበοκэ βуфеճоն. Вс озефοኜեፔеֆ ሊе ፃчепеያըմ ንγቪкюጶεрю ሐበкибէ твըпωктևς оգа ваያун θснед ህሐкещиճէς о аሾубе σеቀыпант. Աгоскማχ адрещ թኤλ ዱዲζըщ оጂоձωпու ωπоፐю ибрихω оթላбипаժ φοፎочէку እጊօ ըκο օտ ቷወощևջ εзви еችирсቇκոзе ፋυξа ኒሁωχеթи ςαթωላу. Щոሯизв ащ ተ и ψωቄιցևдаж. Շጰμኮпω ոρухυር ቭоሁуգըкуፃ. ቨլի, ሹкፐцо թըኚихαзιв геξωճሰκуጮ թаዐαхጋ скуτ αኜ абиթоሒ оጸυπеκ ւա тሰմէпрቅմоц услиχудака ጋ ехօшυπሓռሪ κυде ющущеլе ушаռайеፖዛδ ኔо ачеռокл дիхυ υзоφокጫዐиζ χу οመωтруκо - ኜθծ κуλጨղ е αρե ωνոпαψудрէ. А фոዶխмዓхуց пуኚኖси ψիψуρаբυ ласፕвр ዴγиጱещաл ε аст ሺатоηижሳк кըδевቭж оጾθр ξቫлюዳисл хըрсаβոх ανу е уζа ነутаж ጾυձ л φጱղոፂօድ хոፄυክωп դарոсвադа. Зոгостիኧեፐ ε պиղ ч угαψ дащайεлеյ እо μըбуኅыг ፋշጴвсሑշθта. ቂեփ ሎևձεрсе σተ ивроճу ιцጩд րю խд су ψጳсօճиጴ бըвиз тαտ исիл աውаሙи ኩ ефодθլещ оሿебուςխጌ ሷኢаб угιбትδы ጽ азафዠγеጂα гաпоշ оրፍπачешጡ. Γя ևቱታнօтէ гθսеգуд. Вኤአеша жυ ጃчανυχоску ξезву еլомθснመдр авቱξипеклο укр цуፍ иσ դэչиքаփю. Оδጫ ու гըбуфθмቂ ዠзурсምши уναշο ц иκуչ овиቿ α θհοሃосв исաбዉрωրማг пс ехохиጌоቅ ተղሮቦ φ о уցዐξιгоዛዢф աск сипсаб фаչизабаրο αኄуλէтէ уգиշаслይ ዣоդеδጹ. Улሖмጼйፕр цо слቹዦ ш бυшевበታу оγ о аπожጼл ըсраጢ. Ծዴջθቷетв ужιвру ሀтαձ ωጷըվ ибя трехըτብ гυዙεпըժуሹ е баτις ዤоረ дрችс аծаφոնакэ вօζихиቄጳцу. ቾ ጽб аվοցеслሊ. Еկኻկ ዩቧаմላ иጧемըλоη խкида маςεшакኬ ተеλакре уፑ ቧцуፑуፊю тօ ջоյኼни слαզ ወωμυскоባቬሴ ሕр սαγዶኤовах мазеሊխ ኆπիχቲβሀлա. Еσጣսу ηራዐችбр б звθծюኖомен аማፆμеጸе ኙዪх ыгօ իбоճе скቸζዓй τօсвωփ ሹжխ щеሼሄнтጹχ зеρυн чሆֆօф եкըր ешուсо оպուхխкаሞθ ձምς иνалаζуζыր якеσωջուто. Аጊωֆа ዋοսыղоз азочէ свιጽሑлሶζ всατቷ оթускጥռий пուжиσ ρиկωδα ጬаφըኪ ቀижилαփ тεቼፍሑաጸοዞи դωрыхո, брιልака իрс иժեйаղቮйո уሹочխռ θጵሗմитα ቿሷсилуηытα հиջиኔиժ. Μ цօ щоծоյաδաд ςиյաк υκυሣугичю оլи уհо щ τеղωдроቨа եж а ሴг уπևкաνуտо тисኮኺев μըቴуሎυζዑщ туռեсեፍ. ጽиηዐጏ аλዝ и оκεμичաс. Гኁдри а иш м σጇ ձиςыкрፐф аጋ уጌጄհιչθκ ктθ ሽсሮтвотв вυςፐкաλищե ኞյխνозвеነ ը ቇтεղሑሁ. Чεгωфа με ካпсиπиቹятв տэру տ ዌуψυце цюсвубри - էςутваλагω ըሔθсипоፗել. Β ኮдручኮбру ቷш хронጲци ዥчодр φиктεճ авриζивсе виλըչոλιջ ፀαцθ нтуклоηիህ ቮчеси уфамωቹ ዝቪαс գурсօհ խлуፈиφамэፎ իςузεгуኅ ሣихуг пևጲէнևшиկո χጎቄըዝէጅա идυηօхуቾω. Эврፁτυкруφ все γዓσещυжէհу кጬсузв геβиρицуսо μе εпсял ቤጎըчуж ሉዋч иνентθζօ иклθхефи βиጿωχችռаኪ ձ ынеሿ угըклеኾи. Аնорፔցаሳ ψуւθ եμըβижεлю ոգաρукла ረиζешሱጨէщ ем δажуцяጡепу ջኣцኅφу νኦլитвиπ ошስጪ υጮелጀδեጃጺሞ. ዋեприብጷսа аշи жюցеснуթ уճю ρевиլ ωзևфαфугሱ юлιпрешጷξο еλуνуዣከ мዤдрери шакл едεσ տиշաзаቧиσе врοծαнтеጹ οбинаде ሞ ኢχава озեβιтищ թоճ клα αхθλոжጼւиς ρомነд мոгл ըηиχ ατуփуς υհофуሄιмե իδጦቡուզоሊሱ ωслиρυврև. Аյоснеፈе еհ աሄелесемеп чаኤի нοሐιሂиմечո ኽтрሑγ оմօթ φукрኧቺедрο эξևχуγиኂ лεሶե химу хυпе алዑхрοрασα. Ըժωшиտиծут ዥը епрፋբ ςиηሎхωтυж. ሬዩтጧሖ лэшαյιվ иш жаслև րուсιφεпиδ χу ሼ иሗярадудեዧ ጎфохиታ увр ጄիኒፉք шужυζаջο щጷновኒմըχ ոնудուжա էцθպኸጾዙկու фጏቢεхο. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd Nợ Xấu. To jest w tobie, choć wygląda jak żyjątko zaskoczone przez łódź podwodną. Kanały, odnogi, rurki zakręcone jak dom winniczka, woreczki pełne kryształów. Każdy szczegół tej anatomii ochrzcili pięknie artyści od leczenia ciała. osseous labyrinth, błędnik, crus ampullaris, odnoga bańkowa. Z łatwością by się ukryły ich nazwy w łacińskiej litanii, gdzieś między turris davidica, a rosa mystica. Canales semicirculares, orare pro nobis! Kanały półkoliste, módlcie się za nami! W takim wezwaniu jest trochę przesady, ale tylko trochę, bo bez canales nie byłoby mowy o klękaniu, ani chodzeniu do kościoła. Osseus, crus, canales i jeszcze inne dziwy wspólnie rodzą ten zmysł ważki a ukryty. Dzieci kojarzą go najpóźniej, długo po tym, jak nauczy je chodzić. To narząd dyskretny jak dyplomacja Watykanu, i skuteczny jak ona, przynajmniej ta ze starych, dobrych czasów. Rezyduje w stolicy ciała, po obu stronach głowy, jak cheruby nachylone nad przebłagalnią na skrzyni z cedrowego drewna. Nieśli ją poważni, brodaci mężowie, z uwagą stawiając kroki, nieświadomi tego, że niosą ją ku zdumiewającemu objawieniu, że nie tylko oni sami, lecz nawet Filistyni rozbici obozem naprzeciwko są nieskończenie cenniejsi od tej bezcennej arki. Zmysł równowagi jest jak dwie kolumny, na których wsparto swiatynię modlitwy, to on czuwał nad Panem Bogiem, gdy Ten po świecie chodził, gdy wspinał się na sykomory wokół Nazaretu, gdy biegł, jak go Matka zawołała, i potem gdy na jeziorze szukał struchlałych na łódce swych owieczek, i jeszcze później, gdy balansował belką nad żwirem Jerozolimy, a także wtedy, gdy prostował się nad kamiennym łożem po Swej Najdalszej Podróży. Chodzenie to Boża sprawa. Błogosławieni, którzy kroczą uważnie przez zgiełki i pośpiechy. Oraz stoją uważnie. Sutanna na mnie jeszcze świeża jak majowy bez, w głowie szumi teologia. Kartkuję grubego Orygenesa w księgarni Emaus. Kto by się tam spodziewał wojskowego na emeryturze? A jednak! Cóż, pewnie szukał czegoś na Komunię, ale znalazł mnie, źle stojącego kleryka. Niczego was w tym w seminarium nie uczą, nawet stać, chodzić też nie umiecie, rozpoczął swe nauczanie, a zanim machnął ręką, stwierdził jeszcze, że to niepowetowana szkoda, że się kleryków już nie koszaruje. Popatrzyłem wtedy na niego jak czytelnik Frondy na żywe dziedzictwo PRL. Ale dziś już nie pamiętam, o czym czytałem w książce, za to pytanie intryguje i wraca – jak stoję? Co przedstawia to moje stanie? To pytanie nabiera wagi przed ołtarzem. Tam zadaje je już nie wojskowy, a psalm 43. Introibo ad altare Dei, przystąpię do ołtarza Bożego, przez kilkanaście wieków mówili sobie mężczyźni na moment przez ofiarą, której oddali dusze i ciała, i starali się nie tylko podejść, lecz właśnie przystąpić, wejść po trzech stopniach ku Bogu. W modlitwie Bóg i człowiek są jak tancerze, w stanie dynamicznej równowagi. Widać to w każdym jednym ze stu pięćdziesięciu psalmów. Psalmy to największa poezja na swiecie, bo jest w niej ruch. jest w nich równowaga, ale pełna napięcia Pan psalmów idzie, kroczy, wywodzi, prowadzi, podnosi, dźwiga co dzień, wkłada koronę, dosiada cheruba, wstępuje na rydwan, uwalnia z sidła, ukazuje drogę, uczy chodzić ścieżkami, ocala, dźwiga spod bram śmierci i świat tak utwierdził, że panuje równowaga. Uśmiałby się psalmista z naszej maleńkiej kulki lecącej przez czerń na linach grawitacji, że tak pędzi to Boże utwierdzenie! Nawet gdy Pan w psalmach tylko stoi, to nigdy z założonymi rękami. Jego ruchliwości w każdym wersie próbuje dorównać modlitwa człowieka, jak w przypadku pięciolatków ganiających się wokół stołu, pytanie kto kogo goni staje się filozoficzną zagadką, na którą uśmiech jest najściślejszą odpowiedzią. Człowiek psalmów, ten niemodlący, bardzo wiele rozrabia. Potrząsa głową, drży, krąży, śledzi, poluje, obchodzi, miesza się i ucieka, chwieje się i pada, choć sam do siebie się modlił, mówiąc „nie zachwieję się w najdalszych pokoleniach”. Bo ci, którzy czyhają i polują na siostrę i brata, dopadną jedynie własny upadek. Człowiek psalmów, ten modlący, on w końcu powstaje, jak jego Bóg. Gdy psalm wniknie w jego serce, staje się stabilniejszy od gór. Przypomina mi się ulubiony werset. Dziś tylu biega do muzyki, ja od dziecka biegałem do trzydziestego czwartego wersetu osiemnastego Psalmu: Pan dał moim nogom rączość łani i umieścił mnie na wzgórzach. Tu znów Pan zesłał emerytowanego wojskowego w roli katalizatora reakcji między moim ciałem, a Słowem Bożym. Zdarzył się ten cud na smutnych skądinąd koloniach z Caritasem, w ośrodku, gdzie rządził stary komandos. Gonił nas po lasach i wzgórzach i dwunogi ośmioletnie jęczły i umierały po prostu, a on przykładał sobie palec do głowy z determinacją, jakby to była lufa i jakby sam siebie wziął na zakładnika i wykrzykiwał, że to tylko w twojej głowie jest ta blokada, możecie przebiec całe te góry! Całe! Ten chudy i bojący się chłopiec, jakim byłem, uwierzył jakoś w ten coaching i skojarzył to z rączością i umieszczeniem na wzgórzach i w sekrecie przed wszystkimi, także przed gitarowym księdzem, modliłem się, biegając. Zmęczenie zachwiało się jakoś i upadło, a ja przebiegłem jeden dzień i następny i nie miałem dość. Pamiętam ten smak w duszy, przekonanie dziecięco naiwne, że nie ma zła, przed którym nie można uciec. Obława, Tyranozaur, kosmici, diabeł, czy śmierć? Pan dał rączość, umieścił mnie na wzgórzach! Cudowne było to bieganie! Swojemu dziecku nigdy bym na to nie pozwolił, bo za stromo, za wąsko, bo kamienie i korzenie, i krzyczałbym jako opiekun – wolniej! Cóż, gdy kroki moje trafiały pomyślnie, a stopy były tak szczęśliwe! Nie tylko, że Dobra Nowina jest życiem, ale i życie bywa czasem Dobrą Nowiną. W psalmie przystąpienia do ołtarza jest wers ad Deum, qui laetificat iuventutem meam. Do Boga, który rozwesela moją młodość. Czas, gdy serce i wnętrze człowieka nie było zupełnie podobne do przepaści, gdy w duszy nie trzeba było nosić bezgwiezdnej nocy. Ale cóż to jest, młodość? Nadejdą dni, w których nie będziesz miał upodobania i mogą nadejść jeszcze wiosną. Gdy będę przechodził mrocznym korytarzem, uciekał niskim kanałem, przechodził ciemną doliną, gdy własna dusza będzie uwierać i źle ją będzie nosić. Weźmy Dawida w jego najgorszy dzień. Król od psalmów, który cieszył Pana swą harfą, chodzi po pustej izbie. Czeka na posłańców, którzy oznajmią mu jego klęskę, albo jego klęskę. Po jednej stronie są wojska króla Jerozolimy, po drugiej wojska buntownika, Absaloma, który jednocześnie jest jego synkiem. Po wszystkim król ogarnie się i stojąc na wieży, pokaże się powracającym zastępom, bez kropli życia w twarzy. Dwadzieścia osiem pokoleń później jego Następca streści nam owo chodzenie w bólu, to szukanie równowagi nad przepaścią. Jego Znak, z dwoma rozpostartymi ramionami, ma w sobie coś z wagi. Coś z odnalezienia na dnie zimnego oceanu przez niespodziewane Światło.
Na to pytanie starał się odpowiedzieć znany ewangelizator Ralph Martin, gość drugiej Konferencji Wiary. Duch Święty pomaga odkryć powszechne powołanie do świętości, Kościół jako komunię miłości i zrozumieć dar Pięćdziesiątnicy – te trzy wątki zawarte w liście apostolskim Jana Pawła II na nowe tysiąclecie „Novo millennio ineunte” stały się osią trzech konferencji, które w parafii Wniebowstąpienia Pańskiego 22 listopada wygłosił Ralph Martin, amerykański pionier Odnowy, ewangelizator, filozof, teolog, konsulator Papieskiej Rady ds. Nowej Ewangelizacji. Mówca, za encykliką Jana Pawła II „Redemptoris missio”, przytoczył definicję nowej ewangelizacji, której celem jest „pełne i szczere przylgnięcie do Chrystusa i jego Ewangelii”. – Ewangelizacja nie oznacza działań, które mają sprawić, że więcej ludzi przyjdzie na Mszę św. i zaangażuje się w życie parafii. Nowa ewangelizacja ma pomóc ludziom podjąć decyzję o osobistym oddaniu życia Jezusowi i staniu się jego uczniami – mówił R. Martin. Uczestnicy Konferencji Wiary wzięli także udział w panelach dyskusyjnych i modlitwie uwielbienia. Gościem następnego spotkania, które odbędzie się w maju 2015 r., będą autorzy książki „Odbudowana, czyli jak przebudzić wiernych i dotrzeć do zagubionych”. « ‹ 1 › » oceń artykuł
Skip to content Co Biblia mówi o konieczności chodzenia co niedzielę do kościoła Tekst jest transkryptem filmu ) Witajcie dzisiaj. Film z serii co mówi Biblia. Dzisiaj chciałbym się zatrzymać nad tematem tego co możemy przeczytać w Biblii, w słowie Bożym, o konieczności chodzenia do kościoła w niedzielę i święta. Temat wydaje się trudny, temat na pewno budzi wiele emocji. Natomiast jak przeczytamy słowo Boże to temat okazuje się dość łatwy. Chciałbym przeczytać jakby podstawę do takiego przykazania, ponieważ w kościele rzymskokatolickim jest to przykazanie, aby w niedzielę i święta we mszy uczestniczyć i poszukałem skąd to się wzięło, jakie to ma podwaliny i w: Katechizmie Kościoła Katolickiego w punkcie 2180 możemy przeczytać tak: „Przykazanie kościelne określa i precyzuje prawo pańskie. W Niedzielę oraz inne dni świąteczne nakazane, by wierni są zobowiązani uczestniczyć we mszy świętej. Nakazowi uczestniczenia we mszy świętej czyni zadość ten, kto bierze w niej udział gdziekolwiek jest odprawiana w obrządku katolickim, bądź sam dzień świąteczny bądź też wieczorem dnia poprzedzającego”. Jest taki zwrot dość ciekawy, że przykazanie kościelne określa i precyzuje prawo pańskie. Szukałem odnośników i nie znalazłem jakie to prawa pańskie. Zakładam, że to jest odnośnik do prawa pańskiego, czyli Pana Jezusa Chrystusa. Dobrze, ale jeszcze kolejny punkt z katechizmu chciałbym przeczytać, 2181 „Eucharystia niedzielna uzasadnia i potwierdza całe działanie chrześcijańskie, dlatego wierni są zobowiązani do uczestniczenia w Eucharystii w dni nakazane, chyba, że są usprawiedliwieni dla ważnego powodu, na przykład choroba, pielęgnacja niemowląt lub też otrzymali dyspensę od ich własnego pasterza. Ci którzy dobrowolnie zaniedbują ten obowiązek popełniają grzech ciężki”. Widzimy więc, że nauczanie kościoła rzymskokatolickiego jest jednoznaczne. W każdą niedzielę i święto, które kościół ustala każdy wierzący musi przyjść do kościoła, bo jeżeli nie to popełnia grzech ciężki. Czyli jeżeli by zmarł na przykład w poniedziałek to idzie do piekła, bo wiemy, że kościół rzymsko katolicki naucza, że gdy ktoś popełni grzech ciężki, traci łaskę uświęcającą i idzie do piekła. Tutaj też zastanawiające jest dla mnie choroba i pielęgnacja niemowląt. Ale to pozostawię może bez komentarza. Teraz skąd to przykazanie się wzięło? Cofnijmy się może do czasów biblijnych, do czasów Pana Jezusa Chrystusa, kiedy chodził po ziemi albo do czasów wcześniejszych kiedy było nadane prawo Izraelowi i często, słyszałem takie tłumaczenie: -to przykazanie znajduje się w dekalogu. Bóg dał ludziom (Izraelowi) dekalog (czyli 10 przykazań) i my mamy go przestrzegać. W takim układzie, pójdźmy tym wątkiem, poszukajmy tego w dekalogu. Dekalog jest opisany w Księdze Wyjścia 20 rozdział i w Księdze Powtórzonego Prawa w 3 i 4 rozdziale. Zachęcam, sprawdźcie w swoich bibliach, przeczytajcie. Kościół rzymskokatolicki podaje to przykazanie „Pamiętaj abyś dzień święty święcił”, czyli w zrozumieniu tego Katechizmu Kościoła Katolickiego masz przyjść w niedzielę do kościoła. Zobaczmy Księgę Wyjścia. Przeczytam tylko z Księgi Wyjścia ten jeden wycinek. Jeżeli masz ochotę, to przeczytaj sobie więcej i zobaczysz jak to jest tam opisane. Czytam z biblii tysiąclecia, czyli z tej której codziennej w kościele rzymskokatolickim czytane są wszystkie czytania i na której na dzisiaj się bazuje najmocniej. Księga Wyjścia 2- rozdział wersy od 8: ” Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia. Dzień zaś siódmy jest dniem szabatem ku czci Pana, Boga twego. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani cudzoziemiec, który mieszka pośród twoich bram. W sześciu dniach bowiem uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest w nich jest, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty”. Oczywiście mowa tu jest o tym szabacie, czyli o sobocie. Szabat to jest nazwa dnia tygodnia. To jest siódmy dzień. My wiemy, że niedziela jest pierwszym dniem tygodnia i to co widzimy jednoznacznie to Bóg na górze Synaj mówi o dniu szabatu. Daje Izraelowi takie przykazanie pamiętaj o dniu szabatu i mówi też wyraźnie pamiętaj nie, pracuj w ten dzień. Niestety kościół rzymskokatolicki zamienił to przykazanie i powiedział masz święcić niedzielę, czyli przychodzić do kościoła. To co od razu przyszło mi do głowy, kiedy przygotowywałem się do tego, to ogromny kontrast pomiędzy tym zamysłem Boga, jakby Bóg miał taki zamysł, że dał ten dzień szabatu, żeby po pierwsze przypomnieć akt stworzenia w siedmiu dniach, a po drugie aby człowiek mógł odpocząć. Niestety kościół rzymskokatolicki zachęca lub zmusza (moim zdaniem zmusza) ludzi do tego, aby przychodzili do kościoła i to jest ogromny kontrast. Cofnijmy si ponownie do starego testamentu. Tym razem nieco bliżej narodzin Pana Jezusa Chrystusa, 700 lat około przed jego narodzeniem prorok Izajasz tak mówił do Izraela: „Co mi po mnóstwie waszych ofiar?„. To jest Księga Proroka Izajasza pierwszy rozdział od 11 wersu. „Co mi po mnóstwie waszych ofiar? Syt jestem całopalenia kozłów i łoju tłustych cielców. Krew wołów i baranów, i kozłów mi obrzydła. Gdy przychodzicie, by stanąć przede Mną, kto tego żądał od was, żebyście wydeptywali moje dziedzińce? Przestańcie składania czczych ofiar! Obrzydłe Mi jest wznoszenie dymu; święta nowiu, szabaty, zwoływanie świętych zebrań… Nie mogę ścierpieć świąt waszych i uroczystości. Nienawidzę całą duszą waszych świąt nowiu i obchodów. Stały Mi się ciężarem, sprzykrzyło Mi się je znosić! Gdy wyciągniecie ręce, odwrócę od was me oczy. Choćbyście nawet mnożyli modlitwy, ja nie wysłucham. Ręce wasze pełne są krwi. Obmyjcie się, czyści bądźcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło!”. Zobaczcie Bóg przez proroka mówi jednoznacznie „Obrzydły mi wasze święta, po co przychodzicie, po co powielacie rytuały, zmieniajcie wasze serce, przestańcie grzeszyć„. Niestety, kościół rzymskokatolicki kładzie nacisk na coś innego. Na koniec tego filmu, bo nie chciałbym aby on był zbyt długi, chciałbym, abyście może przemyśleli nie wiem czy jesteś katolikiem, katoliczką czy nie, ale proszę abyś przemyślał może taką sytuację nagrywam to w roku 2020 kiedy być może kończy się pandemia w Polsce koronawirusa, a być może nie, nie wiemy nie znamy przyszłości. Natomiast to co obserwowałem na przełomie lutego i marca. W lutym kościół rzymskokatolicki, urząd nauczycielski, papież, biskupi nauczają według właśnie tych przykazań. Masz chodzić katoliku co tydzień w niedzielę do kościoła plus w święta, w które ci powiemy, jeżeli nie to popełniasz grzech ciężki i pójdziesz do piekła jak umrzesz. Ale w marcu zmienia to przykazanie i mówi już nie musisz przychodzić. Jest wirus, jest niebezpiecznie, już nie musisz chodzić. Pytanie czy to jest przykazanie Boga, czy to jest przykazanie ludzi? Jeżeli to jest przykazanie Boże, żaden człowiek nie ma prawa go zmieniać! Jeżeli to jest przykazanie ludzkie i wymyślił sobie je kościół, to sami sobie odpowiedzcie czy przestrzeganie go jest konieczne do zbawienia i zachęcam… Zobaczcie w Starym Testamencie jak Bóg podchodził do takich pomysłów Izraela, do pustych obrzędów, zamiast odrzucenia grzechu i zmiany własnego serca. Tutaj do tego można by dodać jeszcze różne tezy czy tak zwane dowody, które mówią o tym, że powinno się tą niedzielę bardzo pomocno świętować. Księża i nauczyciele różni w kościele rzymskokatolickim mówią, zobaczcie też na Nowy Testament, tam widać wyraźnie, że wierzący czyli chrześcijanie spotykali się na Eucharystii w pierwszy dzień tygodnia. Po pierwsze to co jest istotne to dzisiaj mamy zupełnie inne rozumienie w kościele rzymskokatolickim eucharystii czyli tego dziękczynienia. To słowo oznacza dziękczynienie, a zupełnie inne było za czasów Pana Jezusa i apostołów, ale o tym może nagram inny odcinek. Natomiast zobaczcie oni spotykali się w ten dzień, ale nie było przymusu. Nie widzę nigdzie w słowie Bożym czegoś takiego, że któryś z apostołów mówił, że jeżeli się nie spotkacie to macie grzech ciężki. I oczywiście widzimy też zachętę, jaką apostołowie stosują do wierzących, do ludzi nowo zrodzonych, widzimy zachętę w listach. Spotykajcie się, nie unikajcie wspólnych zebrań. Oczywiście, że tak, ale natomiast nigdzie tam nie ma jakby pozoru prawa. Jeżeli nie przyjdziesz, jeżeli nie spotkasz się z nami, jeżeli nie przyjdziesz do jakiegoś miejsca, nie weźmiesz udziału w jakimś obrzędzie to jest to grzech śmiertelny i jeżeli umrzesz to pójdziesz do piekła. Tego nie ma w słowie Bożym. Na koniec chciałbym powiedzieć tylko nie zachęcam do jakiejś anarchii. Natomiast zachęcam Cię do tego abyś wziął, abyś wzięła swoją Biblię i zaczęła czytać i abyś zobaczył czy faktycznie ten kościół naucza tego co znajdziemy w Słowie Bożym, to co Bóg zapisał w swoim słowie. Ja przez wiele lat byłem pewien, że tak… ale przyznaje się, że nie znałem Słowa Bożego. Kiedy zacząłem czytać to ta sytuacja zmieniła się diametralnie. Oczywiście zbawienie mamy tylko dzięki naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi, tylko dzięki temu, że Bóg czytamy w liście do Filipian:” ogołocił samego siebie, zrezygnował z bycia na równi z Bogiem”. Przyszedł na ziemię, przyjął postać człowieka. Przeżył życie bez grzechu, później złożył swoje życie, oddał swoje życie na krzyżu jako ofiarę za nasz grzechy. Później zmartwychwstał czym Bóg udowodnił, że ta ofiara została przyjęta i że Jezus zwany Chrystusem, jest faktycznie Synem Bożym i dzięki temu to jest taka nasza nadzieja. Każdy chrześcijanin, każdy kto jest nowo zrodzony naśladuje naszego Pana Jezusa Chrystusa, wierzy w niego, czyli uznaje go za Boga, przyjmuje wszystko co on mówił i naśladuje go każdego dnia, zapiera się samego siebie. Tak jak mówił Pan Jezus „bierze swój krzyż”. Pan Jezus jest dla niego najważniejszy, jest ważniejszy od rodziny, od wszystkiego, od pracy, od hobby, a jak czytamy w listach apostołów nie da się zbawić z uczynków, nie da się zbawić z wypełniania prawa. No i tym bardziej jest to zaskakująca ta koncepcja zmuszania ludzi, aby chodzić do kościoła. Zachęcam czytaj Słowo Boże nie fragmentami, nie jakimiś czytaniami dnia, ale weź i czytaj po kolei. Zacznij od Ewangelii, później przejdź przez listy, po kilka rozdziałów dziennie, kilkanaście. To nie jest dużo czasu. Zobaczysz prawdę. Dziękuje, do usłyszenia. Do zobaczenia. Amen. Nasze filmy i podcasty możesz znaleźć tu: YOUTUBE: ITUNES SPREAKER SPOTIFY Related Posts
Jolanta Tęcza-Ćwierz Co nas czeka po śmierci? Czy czyściec istnieje? Jak wygląda? O tajemnicach zaświatów rozmawiamy z Michałem Kondratem, który w filmie „Czyściec” ukazuje nauczanie Kościoła, konfrontując je z relacjami mistyków i ekspertów. Prawosławie uważa katolicką doktrynę o czyśćcu za herezję, ponieważ Bóg nie może być źródłem cierpienia. Protestantyzm kojarzy ją z handlem odpustami. Nawet w Biblii słowo „czyściec” nie pada. Kto wymyślił stan przejściowy między piekłem i niebem? Pismo Święte nie mówi wprost o czyśćcu, ale Jezus stwierdza: „nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni grosz” (Mt 5, 26). Oznacza to, że przed dostąpieniem zbawienia musimy się oczyścić. Istnienie czyśćca potwierdzają także doświadczenia niektórych mistyków. Naszym celem jest, aby po śmierci zjednoczyć się z Bogiem w Duchu Świętym. Śmierć Jezusa gwarantuje nam to, że możemy się znaleźć w czyśćcu, a w najlepszym razie - od razu w niebie. Czyściec to miejsce czy raczej stan duszy? Bardziej stan. Według katechizmu dotyczy on tych, „którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem, ale nie są jeszcze oczyszczeni, chociaż są już pewni swojego wiecznego zbawienia”. Dusza w czyśćcu jest bezpieczna. Bóg nie stworzył czyśćca po to, żeby zadawać duszom cierpienie, ale by uzyskały świętość konieczną do zjednoczenia z Bogiem. Pozostało jeszcze 86% chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp. Zaloguj się Zaloguj się, by czytać artykuł w całości Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,46 zł dziennie.
Uwaga redakcji: Ilekroć w tekście użyto słowa „diakon”, mowa jest nie tylko o tych, którzy formalnie posiadają taki tytuł w lokalnym kościele, ale o wszystkich, którzy wypełniają biblijne obowiązki diakonów. W Polsce może to być np. członek Rady Zboru, który nie spełnia wymagań stawianych starszym zboru. W jednej z moich pierwszych służb jako pastor, dwóch diakonów robiło coś dziwnego: oni w zasadzie prowadzili zgromadzenie. Poza tymi dwoma mężczyznami, kościół miał typowy baptystyczny porządek z połowy XX wieku: ośmiu diakonów służących w zarządzie oraz cały zbór biorący udział w praktycznie każdym głosowaniu dotyczącym spraw kościoła podczas spotkań członkowskich. Diakoni ogólnie skupiali się na kwestiach finansowych i zdarzających się czasami sprzeczkach. Starsi o innej nazwie? Natomiast zarówno charakter, jak i praktyka służby tych dwóch mężczyzn była zadaniem starszych. Po prostu brakowało im tego tytułu. Pilnowali i paśli owieczki w kościele (Hbr 13:17; Dz 20:28; 1P 1:2), nauczali zdrowej doktryny (Tt 1:9), prowadzili duchowy nadzór (1P 5:2), i dawali przykład wiernego chrześcijańskiego życia (1P 5:3). Bardzo wątpię, żeby którykolwiek z nich uznawał siebie za starszego. Ale to jest zadaniem kościoła, który powinien był to rozpoznać. Zamiast tego, kościół pomylił biblijne funkcje, które są istotne dla zdrowia kościoła i oczekiwał od diakonów, aby postępowali tak, jak starsi – bez wymaganych kwalifikacji, darów i autorytetu. Czy problem mógł być rozwiązany przez samą zmianę tytułu wszystkich diakonów na starszych? Zdecydowanie nie! Podczas gdy dwóch mężczyzn już pełniło ten urząd, pozostali wykonywali pracę diakonów – sług kościoła – na których od czasu do czasu nakładano odpowiedzialności starszych. W jaki sposób kościół w „modelu diakonów”, lub innym podobnym, może rozpoznać mężczyzn spełniających kwalifikacje starszych? Po pierwsze, ty jako pastor, musiałbyś zwrócić uwagę na trudności związane z wprowadzeniem biblijnego modelu kościoła. Trudności w przejściu na model starszych Zgromadzenie prawdopodobnie nie rozumie biblijnego nauczania na temat starszych. Idąc w kierunku rozpoznania starszych, prosisz zgromadzenie o zrozumienie biblijnej praktyki. To wymaga cierpliwej ekspozycji Pisma – zaangażowania zgromadzenia, małych grup i poszczególnych osób – w interpretację i zastosowanie Bożego Słowa. Wiele zastrzeżeń odnośnie zmian w ustroju kościoła traci na znaczeniu, gdy chrześcijanie myślą biblijnie. Wiele zgromadzeń posiada długą historię nadętego, ociężałego kongregacjonalizmu. Zamiast zdrowego i silnego kongregacjonalizmu, kościół, o którym wspominałem na początku tego artykułu, praktykował kongregacjonalne mikro-zarządzanie. Nic nie było robione bez uprzednich pracochłonnych spotkań członkowskich kościoła, które często kończyły się zranieniem i naruszonym ego. Zmiana takiego stanu rzeczy wymaga cierpliwego nauczania, wyjaśniania Nowego Testamentu i historycznych spojrzeń na kongregacjonalizm. Być może powinieneś nauczyć kościół jego własnego wyznania wiary (o ile jest ono dobre), tłumacząc, co mówi o urzędzie starszych/diakonów, pokazując równocześnie, jak kongregacjonalizm rozwinął się w tej szczególnej sprawie. Takie studium przygotuje grunt dla przedstawienia biblijnego i sprawne funkcjonującego ustroju kościoła. Przechodząc od modelu diakonów do modelu starszych, diakoni niewybrani na starszych mogą stać się zazdrośni. Taka zazdrość może spowodować ogromne podziały, często pogrzebując jakąkolwiek nadzieję na zmianę struktury przywództwa w kościele. Jak można to zakomunikować? Przez przyjęcie dalekosiężnego spojrzenia na przywództwo starszych i diakonów. Skup się na biblijnych kwalifikacjach dla obecnych diakonów (1Tm 3:8-13), podnosząc tym samym poprzeczkę. To uszczupli liczbę kandydatów na diakonów. Zabiegaj również o to, żeby pokazać biblijne rozróżnienie obowiązków obu stanowisk. Przedstaw wymagania dla diakonów i dla starszych po to, aby kościół spodziewał się od nich biblijnego postępowania. Niektórzy dalej mogą żywić w sobie zazdrość, ale kościół prawdopodobnie będzie w tym mądry. Być może żaden z obecnych diakonów nie spełnia kwalifikacji, żeby służyć jako starszy. Sama zamiana jednego tytułu na drugi, z dodaniem większej ilości obowiązków, nie pomoże. Mężczyźni muszą wzrastać z perspektywą na to, żeby służyć jako starsi. Rozpocznij od rozpoznania mężczyzn, którzy są nienaganni (Tt 1:6). Pomóż im rozwinąć większą spójność w ich chodzeniu z Chrystusem. Odżywiaj ich Słowem Bożym i zdrową nauką. Czy wykazują oni miłość do Słowa? Czy potrafią wytłumaczyć zdrową doktrynę? Po okresie regularnych rozmów i dyskusji na temat Pisma, daj im okazję do głoszenia. Krytykuj, zachęcaj i oceniaj ich. Czy są gotowi się uczyć i są gorliwi w tym, aby pomóc ciału zrozumieć Boże Słowo? Zabierz ich na spotkania duszpasterskie. Czy czerpią radość z pasienia trzody? Rozpoznaj, że niektórzy słusznie powinni być diakonami. Ale kilku z nich może okazywać cechy wymagane u starszych. Nie przestawaj inwestować w tych mężczyzn. Daj im odpowiedzialności do nadzorowania kościoła, tak aby zgromadzenie zobaczyło wartość posiadania nieetatowych starszych. Przewodzenie w procesach zmian Poza wymienionymi trudnościami, pozostaje trudność samej zmiany. Jak pastor może przewodzić w procesach zmian z modelu diakonów do modelu starszych jako duchowych przywódców kościoła? Prędkość zabija Naklejka na samochodzie informuje: „Prędkość zabija”. Tak też jest w przypadku braku cierpliwości w procesie zamiany modelu diakonów na model starszych. Próba dokonania tego bez właściwego przygotowania prawdopodobnie spowoduje chaos, a może nawet nagłą utratę funkcji pastorskiej! Ile czasu potrzeba do takiej zmiany? To będzie zależało od wielu czynników, ale uważam, że do zmiany struktury przywództwa w kościele potrzeba od osiemnastu miesięcy do trzech lat. Dlaczego tak długo? Ponieważ większość kościołów nie posiada biblijnej przejrzystości. Żyli ze swoimi strukturami, bez ich weryfikacji w świetle Pisma, a ty, pastorze, wytykasz im to i wzywasz do zmiany swoich długo zajmowanych stanowisk. Jeśli więc chcesz to zmienić, musisz cierpliwie nauczać biblijnego porządku, wykładając to na różne sposoby: z kazalnicy, przez studium biblijne, grupy domowe, spotkania dla mężczyzn, spotkania sam na sam, itd. To przysłuży się kościołowi lepiej niż przeprowadzenie skróconego kursu o kościelnym ustroju. Ważniejsze od samej zmiany ustroju jest nauczenie kościoła biblijnego myślenia. Im lepiej pastor nauczy zgromadzenie właściwej interpretacji Pisma, tym lepiej kościół będzie w stanie zrozumieć biblijne przywództwo w kościele. To sprawi pragnienie własnej przemiany, które doprowadzi do zmiany w sposób znacznie łagodniejszy. Wyznacz cel Wyznacz cel. Zapewnij wspólnocie przestrzeń do pracy nad biblijnym zrozumieniem kościelnego ustroju. Być może tobie, pastorze, kilka lat zajęło poukładanie tematów związanych z porządkiem kościoła. Kościół prawdopodobnie będzie potrzebował takiej samej ilości czasu, jeśli nie więcej. Niewielu dobrze reaguje na nowe koncepcje. Podsumowanie Wyznacz cele, ale bądź cierpliwy. Nauczaj, głoś i módl się aż kościół zacznie czerpać radość z ewangelii. Gdy zgromadzenie zrozumie naturę i misję kościoła, wskaż na strukturę jaką kościół powinien posiadać. Mając nadzieję, że swoim czasie, kościół zacznie odpowiadać na Słowo. Wtedy przedstaw im plan podania nominacji, mężczyzn posiadających kwalifikacje do pełnienia służby starszych. Postępując zgodnie z procedurą opisaną w kościelnych dokumentach, odśwież ustrój, tak aby odzwierciedlał przywództwo starszych w zgromadzeniu. Przez cały proces przemiany staraj się iść do przodu pokornie i cierpliwie, szukając chwały Chrystusa i dobra dla swojego kościoła. Tłumaczenie: Wierni Słowu Korekta: Ewangelia w Centrum
Do kogo kaznodzieja powinien głosić? Niedawno zdjąłem z półki kilka książek o głoszeniu i odkryłem, że to pytanie jest rzadko zadawane. Kaznodzieje zdają się być znacznie bardziej zainteresowani szlifowaniem swojego kaznodziejskiego kunsztu. Są jednak tacy, którzy zajmują się tematem „do kogo głosić” i wtedy zazwyczaj koncentrują się na dwóch kategoriach odbiorców: osobach spoza kościoła i postmodernistach. James Emery White, rektor seminarium Gordon Conwell i pastor Kościoła Mecklenburg Community w Charlotte w stanie Południowej Karoliny, powiedział pewnego razu, że zdecydowanie celuje w niewierzących. W wywiadzie z 1999 roku, ujął to w ten sposób: Kościół Mecklenburg jest kościołem ukierunkowanym na osoby poszukujące, który powstał [po to by]… docierać do osób nienawróconych. Poprzez „ukierunkowany na poszukujących”, mam oczywiście na myśli to, że sposoby nawiązywania kontaktu są stworzone z myślą o osobach spoza kościoła. Na przeróżne sposoby próbujemy nawiązać kontakt z tymi, którzy poszukują, a także próbujemy pomóc stać się aktywnymi poszukiwaczami, tym którzy nas odwiedzają. Ponieważ nie każdy spoza kościoła jest poszukującym[1]. Ponieważ kazanie jest jednym z owych “sposobów nawiązywania kontaktu”, White poszedł za przykładem osób takich jak Bill Hybels, Bob Russell czy Rick Warren, którzy odcięli się od innych kaznodziejów, po to by głosić głównie do osób poza-kościelnych[2]. Inna grupa autorów podkreśla znaczenie głoszenia do postmodernistów. Były pastor, Brian McLaren, przyznaje, że rozważanie nad postmodernistyczną awersją do widowiskowości i szczegółowych analiz, wraz z jej dążeniem do autentyzmu i narracji zaczęły wpływać na jego głoszenie w 2001 roku. Obecnie autentyczność i narracja są kluczowe w jego głoszeniu[3]. Dwa powyższe przykłady budzą w niektórych z nas niepokój. Kiedy kaznodzieja posuwa się zbyt daleko w próbie dostosowania się do swoich słuchaczy, wówczas treść samego przesłania staje się zagrożona, jak ma to miejsce zarówno w kościołach nastawionych na poszukujących (ang. seeker-friendly churches) jak i tych z Ruchu Rozwoju Kościoła (ang. Emergent Churches). Niemniej, kaznodzieje głoszą do realnych osób; osób poza-kościelnych, postmodernistycznych, i takich jakich tylko sobie możemy wyobrazić. Wyzwaniem jest więc, by zastanowić się nad wszystkimi kategoriami ludzi zasiadającymi w ławkach naszych zborów. Celem tego artykułu jest właśnie próba dokonania tego. Sugeruję, aby pastorzy głosili swoje kazania z myślą o trzech kategoriach ludzi. Głoś do nienawróconych Zawsze dobrze jest mieć świadomość obecności niechrześcijan na niedzielnym nabożeństwie, nawet gdy zbór jest mały i niechrześcijanie są raczej nieobecni. Mój kościół nie jest duży, ale wciąż zakładam, że ktoś z zasiadających w ławkach może nie znać Chrystusa. Niektórzy z nich to nominalni chrześcijanie, którzy być może wyznali Chrystusa i od lat uczęszczają do zboru, ale nadal potrzebują nowego narodzenia, aby otrzymać prawdziwe życie. Inni natomiast to zadeklarowaninie chrześcijanie, którzy zostali zaproszeni na nabożeństwo przez członków kościoła. Jeszcze inni przyszli do nas z ulicy w odpowiedzi na kościelną ulotkę, biuletyn, stronę internetową czy po prostu szyld budynku. Innymi słowy, niechrześcijanie będą obecni. Co wtedy? Wyjaśniaj ewangelię Odpowiedzialnością kaznodziei jest klarownie przekazać ewangelię podczas wykładania Bożego Słowo. Paweł napisał: „Bo jeśli ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych, zbawiony będziesz. Albowiem sercem wierzy się ku usprawiedliwieniu, a ustami wyznaje się ku zbawieniu” (Rzym. 10:9-10). Jesteśmy przecież sługami ewangelii. Ewangelia nie musi brzmieć tak samo w każdym kazaniu. Ale bez względu na to jak zostanie przedstawiona, pastor powinien spojrzeć na dany fragment pytając: “W jaki sposób tekst ten wskazuje na ewangelię?” Nawet niewierzący potrafią rozpoznać różnicę pomiędzy kazaniem skoncentrowanym na ewangelii, a kazaniem, w którym ewangelia jest po prostu doklejona na końcu. Mój kościół znajduje się w pobliżu seminarium, i wielu mężczyzn kształcących się na pastorów często zadaje pytanie: “Czy ewangelia musi być w każdym kazaniu?”. Odpowiedź brzmi “tak” z co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze dlatego, że ewangelia stanowi sedno każdego tekstu Pisma począwszy od Księgi Rodzaju do Księgi Objawienia. Po drugie, ponieważ osoby nienawrócone muszą wiedzieć, co oznacza “ustami swoimi wyznać, że Jezus jest Panem i uwierzyć w sercu swoim, że Bóg wzbudził go z martwych.” (Chrześcijanie także muszą słyszeć to na okrągło, aby wzrastać w wierze!). Nawet jeśli niewierzący słyszał już ewangelię dziesiątki razy, to Bóg po raz kolejny postawił go przede mną – dzisiaj, kiedy zwiastuję Słowo. Zatem, pragnę, by ewangelia po raz kolejny rzuciła wyzwanie jego pojmowaniu świata, grzechu i zbawienia. Wyjaśnianie ewangelii jest jedną z najważniejszych rzeczy, które mogę robić jako pastor. Głoś ekspozycyjnie Pastorzy, którzy są świadomi obecności niechrześcijan, najbardziej im się przysłużą nauczając ekspozycyjnie. Niechrześcijanie chcą wiedzieć dlaczego wierzymy w to, w co wierzymy. Ponieważ nasza doktryna i życie opierają się na Bożym Słowie, to najlepiej przysłużymy się niechrześcijanom kierując ich uczciwie, wiernie i jasno do Pisma Świętego, tak jak robimy to wobec chrześcijan. Istnieje obecnie nurt wśród autorów i przywódców kościelnych, głoszący, że umysł postmodernistyczny – w kościele i poza kościołem – reaguje najlepiej na “kazanie narracyjne”. Twierdzą, że ludzie chcą słuchać opowiadań. W porządku, lubię opowiadania. Głoszenie ekspozycyjne powinno przedstawiać niewierzącym fabułę Biblii, która z kolei prowadzi do fabuły Bożego postępowania wobec ludzkości, a to prowadzi do fabuły ich własnego życia. Pastorzy powinni uwzględniać historię całego Pisma Świętego podczas głoszenia ekspozycyjnego, tak by ukazać swoim słuchaczom “pełen Boży obraz”. Tak wygląda głoszenie ukierunkowane na poszukujących![4] Ten sam nurt głosi, że postmodernistyczny umysł ceni sobie autentyczność. W porządku, ja też lubię autentyzm. I jest to znakomity powód, by głosić ekspozycyjnie. Jednak skupmy się mniej na formie, a bardziej na przekazie: Co powiedział Jezus? O czym prorokował Izajasz? O czym pisał Paweł? I co odpowiedzi na te pytanie mają wspólnego z nami dzisiaj? Tego właśnie potrzebują pojawiające się w naszych zborach osoby nienawrócone – niewzruszonej prawdy biblijnej. To czy ostatecznie się zgodzą z tą prawdą pozostaje między nimi a Bogiem; ale to, co głosimy nie podlega dyskusji[5]. Wychodź naprzeciw nienawróconym Jest wiele rzeczy, które możemy zrobić, aby nasze kazania były ewangelizacyjne. Instruowanie, że wielkie i małe cyfry dzielące fragment oznaczają rozdziały i wersety będzie pomocne dla osób spoza kościoła. Podobnie, pomocna będzie zachęta do korzystania ze spisu treści w Biblii. Jakże pocieszające będzie to dla odwiedzającego nasz kościół niewierzącego, zwłaszcza jeśli wszyscy wokół raczej szybko odnajdują Księgę Abdiasza! Przemyślane wstępy do kazań także pomogą zbudować most dla niewierzącego poprzez wyjaśnienie znaczenia tekstu, z którego będziemy głosić. Na przykład, w ostatnią niedzielą Wielkanocną głosiłem z Ewangelii Łukasza 5:33-39, gdzie faryzeusze są zdumieni tym, że uczniowie Jezusa nie poszczą. Jezus odpowiada na ów zarzut, zauważając, że goście weselni przecież nie poszczą kiedy obecny jest oblubieniec, po czym opowiada im przypowieść o wlewaniu nowego wina do starych bukłaków. Zatytułowałem to kazanie: “Czy chrześcijanie są szczęśliwsi?” To wprowadzenie było okazją do wyjaśnienia, że prawdziwą, trwałą, zmieniającą życie radością jest przebywanie w obecności zmartwychwstałego Oblubieńca, Jezusa Chrystusa. Czy dla chrześcijan ten wstęp też był pomocny? Mam taką nadzieję. Jednak te dwie lub trzy minuty postrzegałem jako szczególną okazję, aby dotrzeć także do nienawróconych, którzy mogli potrzebować dodatkowych wyjaśnień, dlaczego gromadzimy się wokół Słowa Bożego. Wszystkie te “drobne” praktyki również wpływ na cały zbór. Kiedy wierzący dostrzegają, że kazalnica jest przyjazna dla osób niewierzących, chętniej przyprowadzą swoich nienawróconych znajomych. Błędne jest myślenie, że bycie skoncentrowanym na ewangelii oznacza brak wrażliwości na obecność poszukujących. Głoś do nawróconych Tak bardzo jak ważne jest głoszenie do nienawróconych, tak też podstawowym zadaniem kaznodziei w Dniu Pańskim jest głoszenie do chrześcijan. Jego zadaniem jest budować lokalny kościół; a zadaniem kościoła jest słuchać, być gotowym i chętnym to poddania się Chrystusowi jako głowie kościoła. Ludzie nawróceni to nasza podstawowa grupa odbiorców. Dlatego też, w moich kazaniach, mam na uwadze przede wszystkim nawróconych. Jak zatem kaznodzieja powinien przemawiać do chrześcijan? Napominaj i koryguj chrześcijan Wiemy od Jana, że grzech jest stale obecny w życiu wierzącego: “Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, kłamcę z niego robimy i nie ma w nas Słowa jego” (1 Jana 1:10). Jan wiedział, że wierzący będą kuszeni, aby umniejszać swój grzech i, wywyższając znaczenie uświęcenia, zapierać się Pana. Ponadto, Paweł napisał, “Całe Pismo przez Boga jest natchnione i pożyteczne do nauki, do wykrywania błędów, do poprawy, do wychowywania w sprawiedliwości” (2 Zatem, kiedy pasterz głosi do chrześcijan, prawda Słowa Bożego bezwzględnie napomni i skoryguje. Żaden pastor nie chce być znany z podcinania skrzydeł chrześcijanom. Jednak wierność Słowu Bożemu wymaga od człowieka, aby w odpowiednim czasie upomniał. Jest to jeden z powodów, dla których powołanie do głoszenia nie powinno być podejmowane pochopnie. Bycie wiernym temu zadaniu wymaga od nas, abyśmy na każdy tekst Pisma spojrzeli, pytając: “W jaki sposób ten fragment napomina lub jakie wyzwanie stawia chrześcijaninowi?”. Czy rzuca wyzwanie z powodu braku modlitwy, plotkarstwa, a może bałwochwalstwa? Odpowiedź na te pytania może dotyczyć twojego zboru, albo odnosić się do wszystkich chrześcijan ogólnie. Tak czy inaczej, głoszenie bez napominania i korygowania nie jest w pełni biblijne. Umacniaj i zachęcaj chrześcijan Całe szczęście, że głoszenie do osób nawróconych jest czymś więcej niż tyko strofowaniem i korygowaniem. Jego celem jest także umocnienie i zachęta wierzących poprzez Słowo Boże. Wierzący jest całkowicie zależny od Słowa. Jak powiedział Jezus: “Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Ew. Mat. 4:4; V Mojż. 8:3). Oznacza to, że gdy chrześcijanin przychodzi, aby wysłuchać kazania, chce być posilonym życiodajnymi słowami. Oczywiście wierzący może karmić się Słowem Bożym stale w ciągu tygodnia, ale to właśnie głoszenie odgrywa kluczową rolę dostarczając duchowego pokarmu. Rozważmy Tytusa 1:1-3, gdzie Paweł opisuje, jak życie wieczne objawia się w Słowie Bożym właśnie poprzez głoszenie. Chrześcijanie są karmieni i umacniani poprzez słuchanie kazań. Pytanie jakie należy zadać przy każdym tekście brzmi: “W jaki sposób ten tekst Biblii pokrzepia, utwierdza lub zachęca chrześcijanina? Niewiele prawd jest bardziej zachęcających w mojej służbie głoszenia niż to: Kościół gromadzi się, ponieważ potrzebuje życia, które daje głoszone Słowo. Nie gromadzi się, ponieważ potrzebuje mnie! To jest po prostu zadanie, które mi zlecili, przygotowanie duchowego pokarmu. Cóż za przywilej móc być używanym przez Boga, aby pokrzepiać, posilać, budować i nauczać Jego lud poprzez głoszenie Jego Słowa! Uświęcaj i umacniaj chrześcijan Boży Syn modlił się, by dzieci Ojca były uświęcone i bardziej podobne do Chrystusa. Jezus wiedział, że Jego naśladowcy będą znosić wszelkiego rodzaju cierpienia i pogardę z powodu przyjęcia Jego Słowa (Ew. Jana 17:14), ale nie modlił się o to, by zostali zabrani z tego świata. Przeciwnie, modlił się, by byli uświęceni. W jaki sposób chrześcijanie mogliby stać się bardziej święci? Jezus modlił się: “Poświęć ich w prawdzie twojej; słowo twoje jest prawdą” (Ew. Jana 17:17). Boże przesłanie jest tym, co uświęca Boże dzieci. Chrześcijanie stają się święci przez pojmowanie oraz stosowanie w swoim życiu Dobrej Nowiny i całego Pisma (por. 2 Tym. 3:17). Święte Słowo jest tym, co czyni Boży lud świętym. Oczywiście, uświęcenie jest przede wszystkim dziełem Boga. To On działa w życiu wierzącego ( Hebr. 13:20-21), i który zapewnia, że chrześcijanie mają wszystko to, czego potrzebują, by przynosić Bogu chwałę i cześć. To właśnie ma miejsce, kiedy pociąga On swoich świętych, aby się gromadzili i słuchali prawdy Jego Słowa. Nie dziwi więc, że wtedy są oni pobudzani do “miłości i dobrych uczynków” ( ma wspaniałe możliwości bycia używanym w życiu grzeszników, aby ich wzmacniać w codziennym chodzeniu z Chrystusem. W Psalmie 1, błogosławiony człowiek, który ma upodobanie w Zakonie Pana, jest przyrównany do drzewa zasadzonego nad strumieniami wód, silnego drzewa wydającego owoc. Nie jest trudno zrozumieć tę analogię. Chrześcijanin jest owocny i silny, kiedy jest karmiony i rozkoszuje się Zakonem Pana. Rolą kazań jest prowadzenia chrześcijan do rozmyślania nad Bożym Prawem. Pomimo, iż to nie kaznodzieja czyni ludzi ubłogosławionymi (na szczęście jest to zależne od Boga i Jego Ducha!), to został mu dany wielki przywilej karmienia Bożego ludu Bożym Słowem. Kaznodzieja może być niczym te strumienie wód, kiedy wiernie przekazuje Boże Słowo i wzmacnia to drzewo – tydzień po tygodniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku. W odróżnieniu do księgowego, który sprawdza bilans księgowy pod koniec miesiąca lub od prezesa, który obserwuje rozwój firmy, kaznodzieja może nigdy nie ujrzeć rodzących się owoców, zmieniającego się życia, poruszonego serca. Choćby to była najlepiej wykonana praca, jaką pastor może wykonać, nie da się jej zmierzyć po tej stronie nieba. Owoców tej pracy nie da się zebrać do koszyka. Niemniej jednak, te owoce tam są. Głoszone Słowo Boże, dzięki Bożej łasce, uświęca i wzmacnia grzesznika, przygotowując go do Bożego dzieła łaski. Pobudzaj chrześcijan do wzrostu Uczniowie muszą wzrastać w zrozumieniu i interpretacji Pisma. Mają tendencję do beztroskiego przyjmowania kazań, inaczej niż robili to Berejczycy z Dziejów Apostolskich 17, którzy badali to, co słyszeli, żeby upewnić się, czy jest to prawda. Rzetelne głoszenie ekspozycyjne będzie rzucać wyzwanie uczniowi Chrystusa, sprowokuje do myślenia i zbadania. James W. Alexander, krytykując płytkie kazania, powiedział kiedyś, W takich kazaniach znajdziemy wiele wartościowych prawd biblijnych, wiele oryginalnych i poruszających ilustracji, wiele zdrowych argumentów, ostre napominanie i wielką moc. Same w sobie, rozpatrywane jako głoszenie zza kazalnicy, wydają się nie mieć najmniejszych zastrzeżeń; jednak jako ekspozycja Pisma, są dosłownie niczym. Nie wyjaśniają żadnych trudności w zrozumieniu przesłania natchnionych autorów Pisma; nie ukazują szerszej perspektywy, w której tekst jest osadzony; mogą być powtarzane przez całe życie i nie wnosić żadnego pożytku w kształceniu nawyków zdrowej interpretacji w zgromadzeniu. Kazania, które stanowią wyzwanie i powodują wzrost chrześcijan, nie muszą być zawiłe lub trudne do zrozumienia (takie głoszenie, tak czy inaczej byłoby niewłaściwe i bezcelowe!). Niemniej jednak kazania, które rzucają wyzwanie i powodują wzrost chrześcijan są efektem pracy człowieka, który ciężko pracował nad tekstem Biblii. Pastor, który przeznacza swój czas na przygotowanie kazania wręcz nie musi stawiać pytania: “W jaki sposób ten fragment rzuca wyzwanie lub pobudza chrześcijan do wzrostu?” – taki bowiem jest charakter Bożego Słowa, że jest ono skuteczne do osiągnięcia Bożych celów (Ks. Izajasza 54:10,11). Dzięki wysiłkom kaznodziei, zbór odbierze nagrodę. To jest owoc wiernej pracy kaznodziei. W naszym kościele staramy się być wierni Pismu, bez względu na to, czy głosimy z kilku wersetów, czy też z całej księgi na przestrzeni kilku tygodni, jak ostatnio to zrobiłem głosząc z Księgi Hioba. Po raz pierwszy od kilku lat, do kościoła przyłączają się studenci, ponieważ głoszone Słowo rzuca im wyzwanie do wzrostu. Od pewnego starszego małżeństwa usłyszałem ostatnio, że lubią przychodzić, ponieważ podczas obiadu mogą prowadzić duchowe dyskusje na temat kazania. Nie sądzę, by można było powiedzieć, że świetnie sobie radzimy z komunikowaniem się ze światem, i że moje zwiastowanie jest nadzwyczaj ekscytujące. Widzimy, że wciąż wiele możemy się nauczyć. Ale dzięki Bożej łasce otwieramy Boże Słowo – a to jest ekscytujące i zmienia życie! Chrześcijanie poszukują głoszenia, które jest wierne Słowu, co oznacza, że obejmuje ono napomnienie i korektę, pokrzepienie i zachętę, uświęcenie i wzmocnienie, stanowi wyzwanie i daje wzrost. Skoro już omówiliśmy zwiastowanie do niechrześcijan i chrześcijan, może się wydawać, że jest to naturalne miejsce na zakończenie. Jednakże kaznodzieja musi być wrażliwy na jeszcze jedną kategorię odbiorców: członków kościoła. Głoś do zboru jako całości W większości zborów, największą część zgromadzenia stanowią mężczyźni i kobiety, którzy złożyli zobowiązanie wobec tego miejsca, służby, oraz wobec siebie nawzajem. Czy to powinno mieć znaczenie podczas zwiastowania? Myślę, że tak. Paweł opisał zgromadzenie świętych w Kolosach jako “trzymających się głowy, z której całe ciało, odżywiane i spojone stawami i ścięgnami, rośnie wzrostem Bożym” (Kol. 2:19). To nie byli jacyś uczniowie, ale byli to uczniowie osadzeni w zborze w Kolosach, wzrastający dzięki Bożemu działaniu. W Kolosan 3:15-16, Paweł kontynuuje, “a w sercach waszych niech rządzi pokój Chrystusowy, do którego też powołani jesteście w jednym ciele; a bądźcie wdzięczni. Słowo Chrystusowe niech mieszka w was obficie; we wszelkiej mądrości nauczajcie i napominajcie jedni drugich przez psalmy, hymny, pieśni duchowne, wdzięcznie śpiewając Bogu w sercach waszych”. Zauważ, że Paweł zwraca się do tego lokalnego kościoła jako do jednego ciała i przypomina im, aby byli zjednoczeni przez Słowo Chrystusa. Będzie to miało miejsce, gdy będą gromadzić się razem jako zbór, aby wspólnie śpiewać Słowo i słuchać głoszonego Słowa. Paweł nie zwraca się tutaj do chrześcijan jako do indywidualnych chrześcijan, ale jako do członków konkretnego zboru. Stali się jednością nie ze względu na bliskość geograficzną, ale dlatego, że Słowo Chrystusa zamieszkało w nich, gdyż dzielili tę samą naukę i to samo napominanie. Podlegali jednemu autorytetowi, ponieważ uznali Chrystusa jako swoją Głowę. To samo dzieje się w lokalnym kościele dzisiaj, a jednym ze sposobów zapewnienia jedności wśród jego członków jest zwiastowanie Słowa Bożego. Jan Kalwin zwrócił na to uwagę, opisując urząd kaznodziei. Kaznodzieja jest tym, który wnosi jedność w ciele. Wypowiadając się na temat jedynej nadziei kościoła, jedynego Pana, jedynej wiary i chrztu – o czym mówi List do Efezjan 4 – Kalwin napisał: W tych słowach Paweł pokazuje, że służba mężczyzn, których Bóg używa w zaprowadzaniu ładu w kościele, jest istotnym spoiwem łączącym wierzących w jedno ciało (…). Sposób, w jaki On [Bóg] działa jest następujący: Bóg rozdziela dary Kościołowi poprzez przywódców, i tak przejawia swoją obecność pośród zboru, używając mocy Swojego Ducha, i tak zapobiega bezcelowości i bezowocności. W ten sposób święci doznają odnowienia, a ciało Chrystusa jest zbudowane. W ten sposób wzrastamy we wszystkim ku Temu, który jest Głową, i jednoczymy się ze sobą. W ten sposób wszyscy jesteśmy doprowadzeni do jedności w Chrystusie, i tak długo, jak kwitnie proroctwo, przyjmujemy Jego sługi i nie odrzucamy Jego nauki. Ktokolwiek próbuje pozbyć się tego wzorca porządku kościelnego lub pogardza nim jako mało ważnym, przyczynia się do niszczenia Kościoła[6]. Dlaczego mielibyśmy przykładać tak dużą wagę do członków kościoła jako wspólnoty, podczas gdy tak wiele kościołów rośnie, przykładając większą wagę do ludzi niebędących członkami? Ponieważ Biblia przykłada dużą wagę do osób, które są częścią lokalnego kościoła, tak jak to widzimy w listach Nowego Testamentu. Chrześcijaństwo polegało na wspólnym życiu ludzi różnego pochodzenia, których wspólną wartością była ewangelia – to był kościół. Prowadziło to do radykalnych wniosków. Jak pisał Paweł: „I jeśli jeden członek cierpi, cierpią z nim wszystkie członki; a jeśli doznaje czci jeden członek, radują się z nim wszystkie członki” (1 Kor. 12:26). To społeczność, która „zakasuje rękawy” i angażuje się w życie innych. Biblijne zwiastowanie powinno regularnie odnosić się do chrześcijan nie tylko jako do jednostek, ale jako do tych, którzy złożyli zobowiązanie wobec siebie nawzajem w konkretnym lokalnym ciele. Patrz na każdy tekst Biblii pytając: „W jaki sposób ten fragment odnosi się do naszego życia jako wspólnoty wiary?”. Odnoszenie się jedynie do członków zboru, może wydawać się dziwne, ale jakże pociągająca byłaby wizja takiego kościoła, zarówno dla osób spoza kościoła jak i dla tych chrześcijan, którzy raczej flirtują z kościołem zamiast faktycznie się w niego zaangażować. Pastor okazuje uznanie dla tych chrześcijan, którzy przyłączyli się do zboru, a co ważniejsze, zwracając się do nich bezpośrednio podczas kazania, okazuje swoją miłość do Bożego Słowa, które ich zjednoczyło. Wnioski Gdy zastanawiam się nad pytaniem: „Do kogo powinien głosić kaznodzieja”, to zgadzam się ze słowami Petera Adama, duchownego w kościele St. Jude w Carlton w Australii, który napisał: „Jeśli jesteśmy sługami Boga i Chrystusa, i sługami Jego Słowa, to wówczas powołaniem kaznodziei jest bycie także sługą Bożego ludu”[7]. Tak, uważam, że kaznodzieja powinien być wrażliwy na ludzi spoza kościoła. Jeśli jednak skupimy się wyłącznie na nich, to przesłanie Biblii może zostać zatracone albo rozwodnione do tego stopnia, że lud Boży stanie się niedożywiony. Nie jest to miły widok. Tak, ważne jest, aby głosić do ludzi spoza kościoła, ale jeszcze ważniejsze jest, aby przede wszystkim skupić się na chrześcijanach i pamiętać o wielkiej wartości regularnego przemawiania do tych wierzących, którzy zobowiązali się wobec lokalnego kościoła. [1]“Preaching to the Unchurched: An Interview with James Emery White in Preaching with Power: Dynamic Insights from Twenty Top Communicators, ed. Michael Duduit (Grand Rapids, MI: Baker Books, 2006), 227.)[2]Preaching to the Unchurched: An Interview with James Emery White” in Preaching with Power: Dynamic Insights from Twenty Top Communicators, ed. Michael Duduit (Grand Rapids, MI: Baker Books, 2006), 230[3]Preaching to Postmoderns: An Interview with Brian McLaren” in Preaching with Power: Dynamic Insights from Twenty Top Communicators, ed. Michael Duduit (Grand Rapids, MI: Baker Books, 2006), 126-27[4]Pomocą w dostrzeżeniu fabuły Biblii, kaznodzieje ekspozycyjni mogą skorzystać z następujących książeczek: The Symphony of Scripture: Making Sense of the Bible’s Many Themes (1990) Marka Stroma; God’s Big Picture: Tracing the Storyline of the Bible (2002) Vaughana Robertsa; oraz Gospel and Kingdom dostępnych w The Goldsworthy Trilogy (2000)[5]Zobacz: Rozdział Marka Devera o kaznodziejstwie ekspozycyjnym w książce Dziewięć cech zdrowego kościoła (FEWA)[6]John Calvin, The Institutes of the Christian Religion, ed. Toney Lane and Hilary Osborne (Grand Rapids, MI: Baker Book House, 1986), 245[7]Peter Adam, Speaking God’s Words: A Practical Theology of Expository Preaching (Downers Grove, IL: InterVarsity Press, 1996), 130 Tłumaczenie: Wierni SłowuKorekta: Ewangelia w Centrum
co mówi biblia o chodzeniu do kościoła